Czy albinizm musi/może prowadzić do depresji?

Albinosów łatwo jest poznać na pierwszy rzut oka: nienaturalnie jasna skóra, białe włosy, brwi i rzęsy, czerwone lub różowe tęczówki…

Tak charakterystyczny wygląd sprawia, że życie albinosów nie jest łatwe. Nie oznacza to jednak, że są oni skazani na samotność i niepowodzenia.

Albinizm – inaczej bielactwo – to choroba o podłożu genetycznym, polegająca na niedostatecznej produkcji przez organizm melaniny, czyli pigmentu nadającego kolor włosom, skórze i tęczówkom, a także chroniącego je przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Osoba chora na albinizm na pierwszy rzut oka wyróżnia się z tłumu: ma bardzo bladą skórę, białe włosy, brwi i rzęsy oraz czerwone lub różowe tęczówki. Dobra wiadomość jest taka, że albinizm to dość rzadkie schorzenie – pojawia się raz na kilkanaście tysięcy urodzeń, zaś zła – niestety jest to choroba nieuleczalna, a współczesna medycyna może jedynie łagodzić jej objawy. Warto też pamiętać, że albinizm niesie ze sobą poważne skutki psychiczne dla chorych osób.

 

Albionos naznaczony chorobą

Albinizm to schorzenie, które odbija się przede wszystkim na fizycznym wyglądzie chorego. Wiele osób nie potrafi się z tym pogodzić: czują się oni wyobcowani i naznaczeni. Z pewnością duży wpływ na to mają zakorzenione w świadomości społecznej stereotypy. Jeden z nich głosi, że albinizm wiąże się z upośledzeniem umysłowym oraz bardzo skraca życie. Nie jest to prawda – badania dowiodły, że osoby chorujące na bielactwo mają IQ identyczne, jak ludzie zdrowi, zaś samo schorzenie nie wpływa bezpośrednio na długość życia. Dość powiedzieć, że w mniej rozwiniętych krajach afrykańskich pokutuje przeświadczenie, że albinosi to wcielone duchy zmarłych, a ich części ciała przynoszą szczęście. Jeszcze niedawno w Tanzanii dochodziło do masowych porwań albinosów oraz urządzano na nich regularne polowania. Osoby chore mordowano, ćwiartowano, a ciała wykorzystywano do produkcji amuletów czy eliksirów. Na szczęście takie praktyki spotkały się z ostrą reakcją rządu, który przykładnie ukarał zbrodniarzy. W cywilizowanych krajach do takich okrucieństw nie dochodzi, ale nie można powiedzieć, by albinosi wszędzie spotykali się ze społecznym zrozumieniem i akceptacją.

 

Inny nie znaczy gorszy

Albinizmowi często towarzyszy wiele objawów ubocznych, takich jak nadwrażliwość na światło, oczopląs, krótko- lub dalekowzroczność czy zwiększone ryzyko poparzeń słonecznych. Z tego względu chorzy są zmuszeni do rezygnacji z wielu codziennych aktywności, jak chociażby sport na świeżym powietrzu, opalanie czy praca zawodowa. Dzieci z bielactwem często muszą uczęszczać do specjalnych szkół, a z powodu problemów ze wzrokiem nauka przychodzi im o wiele trudniej. Widać więc, że chorym na bielactwo na pewno nie jest łatwo. Nie oznacza to jednak, że muszą być niespełnieni i samotni. Olbrzymia jest tu rola rodziny, która powinna wspierać chorego i nie dopuścić, aby zamknął się w czterech ścianach. Na szczęście wiedza o albinizmie systematycznie rośnie, podobnie jak ogólna akceptacja inności, dlatego widok chorego na bielactwo na ulicy już tak nie szokuje. Jeśli bliskość rodziny nie wystarcza, warto poszukać profesjonalnej pomocy – zgłosić się do psychologa, psychoterapeuty czy specjalistycznych grup wsparcia. Rozmowa z osobami mającymi podobne problemy, może okazać się naprawdę ważna. Poza tym, istnieją rozmaite fundacje, które pomagają aktywizować chorych zawodowo.

Życie z albinizmem na pewno nie jest łatwe, ale nie musi być też szare, smutne i pozbawione perspektyw. Depresja może być skutkiem tego schorzenia, ale zależy to tylko i wyłącznie od postawy chorego i jego najbliższego otoczenia. Nie wolno zwłaszcza dopuszczać do siebie myśli „jestem chory, więc jestem gorszy” – pozytywne myślenie nie raz przynosi lepsze skutki, niż najbardziej zaawansowane leczenie kliniczne.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone. *